Perspektywa na przyszłość. Złoto błyszczy się coraz bardziej



 
  
 

Tygodnie upływają pod znakiem koronawirusa SARS-CoV-2, a jeśli chodzi o istotne wydarzenia – szczególnie w Polsce, coraz głośniej jest o inflacji. W styczniu wyniosła ona 4,4 proc., co oznacza, że w ciągu ostatnich dwóch miesięcy wzrosła aż o 1,8 proc.


Polski ekonomista i polityk, Adam Glapiński przekonuje nas, że wzrost inflacji jest chwilowy i już w drugiej połowie roku zacznie ona spadać.

Z kolei zdaniem ekonomistów banku BNP Paribas Polce grozi stagflacja, czyli połączenie inflacji i stagnacji gospodarczej. Rosnące koszty wynagrodzeń i energii, które obciążają przedsiębiorców i pracodawców mogą prowadzić do wzrostu poziomu bezrobocia.

Konsekwencje epidemii koronawirusa dla gospodarki w dalszym ciągu nie są łatwe do oszacowania. Mają jednak na obecną sytuację, realny wpływ. Ludowy Bank Chin obniżył stopy procentowe, by ulżyć chińskim przedsiębiorstwom. Ruch ten oceniany jest jako ryzykowny, z uwagi na fakt, że Chiny również zaczęły borykać się z rosnącą inflacją, która w styczniu wyniosła 5,4 proc. Jest to najwyższy poziom od 2011 roku. Obniżenie stóp procentowych przy rosnących cenach grozi hiperinflajcą.


Złoto i srebro


W środę cena złota przebiła psychologiczny poziom 1 600 USD za uncję (w Polsce 6 360 PLN). I choć w wielu walutach złoto notuje obecnie historyczne szczyty (w tym w PLN), dla amerykańskich inwestorów złoto wciąż jest dalekie od historycznych maksimów, co czyni z niego atrakcyjną formę dywersyfikacji i zabezpieczenia kapitału przed negatywnymi skutkami spowolnienia gospodarczego czy recesji. Oznacza to, że w dalszym ciągu ma ono spory potencjał do wzrostów – szczególnie w sytuacji, w której efekty gospodarcze koronawirusa okazałyby się daleko idące.

 

"Trzeba mieć wielkie cele, by nie poddać się przygnębieniu z powodu małych niepowodzeń" Buduj, oszczędzaj, zabezpieczaj, inwestuj! Osoby posiadające tylko jedno źródło dochodu, które nie robią dywersyfikacji powinny się liczyć z tym, że kiedyś: – mogą stracić pracę – ich firma może upaść – warunki zdrowotne mogą nie pozwolić na pracę

 
 
 

Zdaniem Briana Lundina, redaktora Gold Newsletter, obecnie toczy się walka między strachem a chciwością. Na rynkach miesza się chęć znalezienia bezpiecznej przystani z chęcią do spekulacji i wykorzystania zaistniałej sytuacji do osiągnięcia jak najwyższych zysków. Jego zdaniem złoto może osiągnąć historyczny rekord także w USD.

Historycznie najwyższą cenę złoto osiągnęło w 2011 roku i był to poziom 1 825 USD. Jeżeli jednak uwzględnimy inflację, w styczniu 1980 roku złoto kosztowałoby 2 248 USD (rzeczywisty kurs 677 USD).


Jeżeli na to wszystko nałożymy kwestię inflacji w Polsce, ulokowanie części środków w metalach szlachetnych wydaje się być rozsądnym rozwiązaniem. Alternatywą są obligacje skarbowe indeksowane inflacją i nieruchomości (obecnie również rekordowo drogie)


Podziel się wpisem:
RSS
Follow by Email
Twitter
Visit Us
Follow Me
YouTube
YouTube
LinkedIn
Share
Instagram
0 0 vote
Article Rating